Wyrzucasz ponad 2,5 tysiąca złotych rocznie…do śmietnika!

Dziura ozonowa, globalne ocieplenie, czy plastik pojawiający się w oceanach, to zmory XXI wieku, o których nie da się nie słyszeć. Zdecydowanie rzadziej za to mówi się o marnowaniu jedzenia, a przecież co roku na wysypiskach śmieci lądują miliardy ton żywności – razem z nimi ponad 200 złotych miesięcznie z budżetu typowej, polskiej rodziny! Mimo ogromnego przesytu żywności i pozbywania się jej w ilości 235 kilogramów rocznie, na jedną osobę – na niedożywienie na całym świecie cierpią wciąż dwa miliardy ludzi.

Czy wyrzucana żywność wystarczyłaby do wyżywienia wszystkich głodujących na świecie?

Polska znajduje się na piątym miejscu we wszystkich krajach UE pod względem największej ilości marnowanego pokarmu, o czym tylko świadczy fakt, że 42% Polaków przyznaje się do sporadycznego wyrzucania jedzenia, a 35% robi to kilka razy w miesiącu. W efekcie daje to około dziewięciu ton wyrzuconej żywności rocznie – tylko dla jednego kraju. Dla wyjaśnienia sytuacji dodamy, że taka ilość wystarczy do jednodniowego wykarmienia trzech tysięcy sześciuset dorosłych osób. Cała ludzkość marnuje więcej jedzenia, niż jest potrzebne do…całkowitego pozbycia się głodu na świecie!

Bogate kraje za to wyrzucają go tyle, ile wynosi cała produkcja netto w Afryce Subsaharyjskiej. Paradoksem jest to, że jedna trzecia żywności zdatnej do spożycia kończy na wysypisku śmieci, a co sześć sekund z niedożywienia umiera jedno dziecko.

Najczęściej wyrzucanymi produktami są:
• pieczywo (stanowi aż 54% wszystkich żywieniowych odpadów),• wędliny (49%)
• warzywa (33%)
• owoce (32%)
• jogurty (27%)
• ziemniaki (17%)
• mleko (12%)
• mięso (12%)
• sery (10%)

Dlaczego problem food waste jest tak powszechny?

Odpowiedzi na to pytanie jest wiele, a powodów setki. Problem marnowania jedzenia dotyczy głównie krajów bogatych, wysokorozwiniętych. Znacznie częściej żywność marnują osoby pracujące, mieszkające w dużych miastach. Głównym powodem jest to, że jedzenie w Polsce wciąż jest bardzo tanie, a kupowanie go w dużych ilościach – nie boli.

Największa część wyrzucanej żywności pochodzi z gospodarstw domowych i jest to aż 53% z całego, marnowanego pożywienia. Ważnym powodem jest przegapianie terminów ważności. W końcu ich sprawdzania jeszcze na etapie zakupów, nie jest zbyt powszechnym nawykiem.

Często winne jest też robienie zbyt dużych zakupów („bo się zje”), albo robienie zakupów będąc głodnym (poważnie!), w takiej chwili wydaje nam się, że koszyk pełen produktów jest dobrym rozwiązaniem, a wystarczyłoby tylko zjeść coś przed zakupami i od razu to koszyk będzie pusty, a nie portfel.

Problem stanowi tutaj przede wszystkim lenistwo i rzekomy brak czasu. Nie planujemy, czego potrzebujemy, nie planujemy posiłków, ilości składników i nie planujemy, czy nie postanowimy przy kasie chwycić jogurtu pitnego, którego obecność stworzyła w naszej głowie nową, chwilową potrzebę, i o którym zapomnimy już w momencie wyjścia ze sklepu.

12% pożywienia marnotrawi gastronomia, której założeniem często jest kupowanie produktów w nadwyżce i na zapas. Założenie w stosunku do satysfakcji klientów jest oczywiście słuszne, ale w stosunku do ekologii – już nie do końca.

Jedzenie niezdatne już do spożycia pochodzi często też z supermarketów (5%), które pozbywająsię takich produktów każdego dnia. A także ponoszą winę za promocje typu „trzy w cenie dwóch” nakręcając jednocześnie ludzi do zwiększania swoich zakupów. Sklepy są też odpowiedzialne za selekcję warzyw i owoców, tak by na swoje półki położyć tylko te największe, bez żadnej skazy, czy ugryzienia, odbierane przez klientów jako „ładne”.

W tej sytuacji pytania takie, jak „czy to już jest odpowiedni czas na porzucenie naszych etycznych przyzwyczajeń?” lub „dlaczego nawyk przekształcania potraw odchodzi w zapomnienie?” Raczej pozostaną bez odpowiedzi. Lenistwo bierze górę, a młode pokolenie zapomina o tym, że jednego dnia może zjeść rosół, a kolejnego dnia zrobić sobie z niego zupę pomidorową. Nadzieję należy kłaść w uświadomieniu sobie ilości pieniędzy wyrzucanych do kosza, a także liczbie osób, której marzeniem jest chociaż skosztowanie kilku łyżek takiego dwudniowego rosołu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *